poniedziałek, 27 października 2014

Samotność, aktorstwo, czy szczęście?

Dzień upłynął dość szybko. W sumie ten rok szkolny leci mi strasznie :(. Nim się obejrzę będzie maj i... matura. Już się nie mogę doczekać. :/
 Coraz trudniej mi udawać, że jest wszystko dobrze, że czuję się wyśmienicie, że moje życie to kraina mlekiem i miodem płynąca. Udaję, że nie mam żadnych zmartwień, smutków, niczym się nie przejmuję, prowadzę beztroskie życie. Pozwólcie, że określę się mianem wybitnej aktorki. Większość z nas Aniołki zasługuje na nagrodę za najlepiej odegraną rolę w życiu. Rolę szczęśliwej, normalnej nastolatki, która tak na  prawdę potrzebuje pomocy, ba, swoim zachowaniem prosi o pomoc. Krzyczy! Jednak nikt jej nie słyszy. Albo i nie chce słyszeć. Bo po co? "Ona jest przecież szczęśliwa..."
 Jacy ludzie w dzisiejszych czasach są powierzchowni. Jacy narcystyczni. Jacy puści.  Kierują się całkiem innymi  priorytetami niż kiedyś. Bo w sumie każde pokolenie jest inne. Niestety. Ale wracając do mnie. 
 Jutro piszę próbną maturę z matematyki. Podchodzę do tego raczej na "luzie". Te 15 punktów trzeba zdobyć. Potem nie wracam na lekcje. Idę na "posiedzenie Komisji Wyborczej", w związku z nadchodzącymi wyborami... 
 Jutro może będę mieć trening. (zapomniałam wspomnieć, że trenuję lekkoatletykę). Dziś też miałam pójść biegać, ale nie poszłam, bo mam dziwne skurcze/uciski/bóle w łydkach. 
 Co do mojego samopoczucia... Po wczorajszej "imprezie" z żyletką stwierdziłam, że tak troszkę przesadziłam. Teraz maskuję to bransoletkami. Spróbuję z tym walczyć! I niestety  zaczyna się we mnie budzić to co kiedyś, dawno temu uśpiłam, Wygnałam do najciemniejszych/ najdalszych zakątków mojego umysłu. Nie dopuszczałam przez długi okres czasu tego do siebie. Nie chcę tego, ale czuję, że zaczynam potrzebować drugiej połówki. Drugiej połówki, która ułoży moje życie na nowo.... 


                                                    Nie chcę tego!!!!!
 



sobota, 25 października 2014

Aut vincere, aut mori...

 Odnosząc się do tytułu: Tak to jest w dzisiejszym świecie. Albo się walczy i zdobywa to, co się chcę, albo siedzi i patrzy bezczynnie jak ucieka to, co mogło byś nasze. A teraz przyjdźmy do sedna...
 To jest mój pierwszy wpis. Nie wiem co mam w nim napisać. Serio. :( Okej, jakoś spróbuję.
 Może zacznę od tego, dlaczego postanowiłam zacząć prowadzić tego bloga. Nie chcę zbytnio się rozpisywać i Was zanudzać, więc w jednym wielkim skrócie powiem, że ten blog jest po to bym mogła być w końcu sobą, móc gdzieś się wyżalić, pochwalić, uzyskać Wasze wsparcie, sama oferując to samo. To będzie mój pamiętnik. Pamiętnik wzlotów, upadków, rozczarowań, satysfakcji. To będzie moje życie. 
 Będę się podpisywać Qocaine lub Ash Wann, jeżeli będę dodawać wiersze, czy cytaty stworzone przeze mnie. :)
No i hmmm... Mam zaszczyt obcować z ANĄ . Jakież to mnie szczególne wyróżnienie spotkało, by ona była moją "przyjaciółką" Już przeszło od 5 lat.  
  


BO:



 
Ps Witam Was wszystkich serdecznie!