poniedziałek, 5 stycznia 2015

“Patrzycie na ludzi i nie widzicie tego, co w nich tkwi tu, w środku..."

 Pierwszy post w 2015 roku.... Witam!

 Co prawda rzadko tu zaglądam, cóż... nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. 
Mam nadzieję, że przynajmniej Wy spędziliście te święta w prawdziwej rodzinnej atmosferze, dostaliście wszystko to, co chcieliście, a sylwester był lepszy od tego o którym marzyliście. Tak. Ujmę to 5 słowami: moje święta były do bani. Byłam tylko ja i mama, a sylwestra spędziłam przed laptopem, a potem po północy od razu położyłam się spać. Spełniły się wszystkie moje marzenia odnośnie tamtego czasu!

 Przełamałam magiczną barierę 80. Jest teraz 7 z przodu. Walka wciąż trwa. 




 Zostały mi tylko 4 miesiące. 5 wliczając maturę. Co potem? Studia? Praca w Anglii/ Niemczech? Wojsko? Marynarka wojenna? Policja? A może spierdolę sobie życie i będę marną kasjerką w pospolitym sklepie? Albo zostanę bezdomnym?  Może ucieknę jak najdalej od wszystkiego i wszystkich? Zacznę swoje życie układać na nowo? Zmienię nazwisko, imię, stanę się nową osobą? Ooo tak, przydałoby się. 


W domu mama znów zaczęła pić. A na dodatek pewne jest to, że ma guza. Ma raka i nie chcę się leczyć. Zapija swój ból, smutek, nienawiść, zapija siebie samą. Miała dziś jechać na badanie, które było bardzo ważne. I co? Nie pojechała. Wolała iść rano sobie po alkohol. Następny termin dopiero w maju. A wtedy może być już za późno...
 I co ja mam robić? Nie mam sił, czuję się znów jak  wrak człowieka. Chwilami myślę o samobójstwie. Zaraz potem doprowadzam się do porządku i mówię, że brat i babcia nie byliby z tego zadowoleni... Jestem bezradna. Czuję, że zawiodłam. Znowu... 

Pojutrze znów do szkoły. Ha, Moja radość nie zna granic. Nie mogę sobie poradzić z szczęściem i euforią, które rozpierają mnie na samą myśl o tym. Znów gra. Gra udawanego szczęścia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz