piątek, 14 listopada 2014

Jeden świt, żeby wznieść się ponad mrok...

  Coś we mnie pękło. Czuję, że straciłam cząstkę siebie. Nieodwracalnie. Dziwnie się czuję.

 Mama piła przez cały tydzień albo i jeszcze dłużej. Eh. Ile łez wylałam. Nie miałam ochoty na nic. Cały czas bym tylko leżała w łóżku i płakała. Prośby i błagania nie pomagały :( W końcu napisałam list. Może on dotrze do niej? Mam nadzieję. Nie wiem, ile tak jeszcze wytrzymam psychicznie. 
 Nawet teraz nie umiem prostych słów zebrać w zdania i tu napisać. Jest mi ciężko wyrazić to co czuję. Fuck. Tam gdzieś w mym zimnym, pozbawionym uczuć sedruszku boję się o nią. Może i mamy dobrego kontaktu ze sobą, ale zawsze... to moja matka. 

 Okey. Koniec użalania się nad sobą. Przejdźmy teraz do konkretów: Dieta; Nauka; Znajomi?
 Z dietą idzie mi bardzo dobrze, od wczoraj nie przekroczyłam 1000 kcal, mieszczę się w przedziale 600-700 kcal. Muszę wytrzymać jak najdłużej. Tym razem się tak łatwo nie poddam. 
 W szkole idzie mi średnio. Dostaję 4, 5, czasem zdarzają się 3 i 2. To zależy w sumie. Teraz przyszedł taki okres, że chcę się uczyć. By trwał jak najdłużej. 
 Co u moich "znajomych". Ha. Oni przychodzą i odchodzą. Tylko prawdziwi przyjaciele zostają na zawsze. Taka jest prawda. Prawdą jest też iż nikomu nie można ufać w tych czasach. NIKOMU. Każdy dba o swoją "dupę". Tyle w temacie. Tak na marginesie: Ostatnio straciłam osobę, którą uważałam za kogoś ważnego w moim życiu. Nosiła imię Małgorzata. Była dla mnie jak siostra. Wiem, że ciągle mogę ją odzyskać.  Nie chcę. Nie chcę by w moim życiu byli ludzie, którzy mi nie ufają, nie wierzą w to co mówię, podważają moje słowa. Ja jestem lojalna wobec nich, oczekuję więc tego samego. 

 Życie jest najlepszym i najokrutniejszym nauczycielem zarazem. 



całym sercem



Chciałabym mieć tyle siły ile Klaus. Umie poradzić sobie ze wszystkim.


\
Oj, bardzo bym chciała...


Już niedługo taka będę!


1 komentarz:

  1. Dobrze Cie rozumiem.. Mój ojciec często zaglądał do kieliszka, jak pewnie wiesz to choroba i uzależniony musi chcieć z niej wyjść. Pod koniec tylko ja zostałam, gdy cała rodzina go przekreśliła on się podniósł, pomagałam mu wstać, ale on to zrobił sam.. To wszystko oduczyło mnie to jakiejkolwiek wrażliwości, zamknłęłam się na ludzi, emocje, problemy. Życze Ci dużo siły! Nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń