środa, 11 lutego 2015

Ten świat mnie zabija...

Długo nie pisałam. Przepraszam. Nie. To oznaka słabości. 
 Jutro zawody w siatkówkę. Cieszę się niezmiernie.  
Wczoraj byłam u lekarza sportowego z powodu bólu kolana i barku. Przepisał mi maść. I otrzymałam zgodę, że mogę brać udział w zawodach. Tak! Ja, gruba, tłusta, świnia, wieloryb jeździ na zawody! 
 I wszystko by było okey, poza jednym. Wczoraj waga u lekarza pokazała 86 kg. I co ja mam ze sobą zrobić?! Nie potrafię schudnąć tak jak kiedyś. Nie umiem się tak zmotywować, nic... Czuję się okropnie, znów powoli zaczynam popadać w depresję... Muszę to koniecznie zmienić. Zamiast rosnąć wzdłuż to ja w szerz. Czy tylko ja tu widzę komizm? Jak już pisałam jutro mam zawody, a w piątek jadę na badania (mocz ect.) 

 Za dwa dni zaczynają się ferie. Jestem bardzo ciekawa, czy siostra mnie zabierze za granicę, czy niepotrzebnie rezygnowałam z obozu... 

Co do mamy, już jest wszytko okey, choć nie gada ze mną na temat jej choroby, ani na tematy pokrewne. 
 Mogę stwierdzić że: Jestem złą osobą. Jestem złą córką. Jestem złą koleżanką. "Kim jestem? Tak często czuję się wszystkim i niczym jednocześnie"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz